Z pragnieniem wydostania się w umyśle, zaciskam dłoń na zielonej książce. Nie wiem dokąd mnie prowadzisz. Widzę tylko nikły, szmaragdowy blask, który niósł kiedyś tyle obietnic.
Znów ciemną nocą widzę tysiące igieł wbijąjących się między moje żebra, ponad obojczykiem, w skronie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz