Tyle to czasu mija, dzieje się wiele a właściwie nic się przecież nie zmieniło. Jestem sobie w pustym domu i pracuję. Czuję się spasiona... a mimo tego, w jakich dziwaczny sposób dobre jedzenie jest mi potrzebne by w pełni odpocząć, odprężyć się i czuć się zrelaksowaną. Doszukuję się w tym paranoi. Kto tak naprawdę może wiedzieć skąd to się bierze?!
Podjęto decyzje, wybrano najkorzystniejsze rozwiązania, powoli mają być wprowadzane w czyn, ale na razie jeszcze tego nie czuję i żal mi że tak się dzieje. Tak bardzo czekałam by w końcu znać terminy, postanowienia, by nie wisieć w powietrzu machając nieporadnie nogami. Byłoby dobrze, gdyby ten rok już się skończył, by już wszystko było. A tym czasem sen z powiek spędza mi logistyka. Gdyby to chociaż była logika to mogłabym czuć się na powrót uniesiona, inteligentna, wyjątkowa. A nie czuję.
Zdarłam gardło na odpowiedziach rodzinnych na temat ten sam i jedyny. Odpowiedź nigdy nie będzie zadowalająca, tak jak ja, Mój Przyszły Szanowny Małżonek czy cokolwiek będę robić. Starszyzna rodzinne wyciąga swe mądrości życiowe z zapyziałych lat powojennych, PRLowskich czy innych i w świętym przekonaniu wkłada je w moje życie, przycinając co niepotrzebne.
Jestem innym człowiekiem. Innym niż oni mnie znają, innym niż wiedzą i smutne to że nie mogę pokazać, ani udowodnić tego, że moja inność jest spokojna, dobra i prowadzi mnie do szczęścia. Niezależnie od tego czy jest zgodna rodzinnie.
Czuję tak wiele nadziei, siły i chęci walki o to by moje nowe życie było jak najlepsze, ale czy to wystarczy? Tak bardzo boję się, że nie. I tak bardzo chciałabym, żebyś Ty się ze mną tym cieszył, poczuł i chciał. Wtedy będziemy mogli zrobić tak wiele, bylebyś trzymał mnie za rękę i szedł ze mną po naszej stronie tęczy.
Czuję niepokojące łechtanie w piętach, między palcami stóp, które chce mnie pchnąć do ucieczki. Do wypięcia się na ryzyko, zamknięcia serca. Choć przecież zawsze jestem po naszej stronie.
Wielobarwne spirale tłuką mi się przed oczami. I szukam dłonią Twojej dłoni.
Najbardziej się boję, że jej nie znajdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz