Tyle mi się nazbierało różnych przemyśleń, a czasu na spisanie jak nie było tak nie ma. Strasznie dużo pracy się zrobiło, już nie wiem gdzie zostały resztki mnie, ciągle tylko: Witam serdecznie, nazywam się..... i chciałabym państwu zaproponować współpracę.... i tak 50 razy dziennie. A i tak duża część z tych ludzi jest nieprzyjemna, niechętna i chamska. Ciekawa jestem czy oni myślą, że mi to wieczne proponowanie czegoś sprawia przyjemność??
Znów spadł śnieg, nie lubię tego. Jest chłodno i ślisko i trzeba uważać przy każdym kroku. A drzwi w tramwajach są dziurawe i ciągle wieje jak jadę do pracy. Kiedy jest taka pogoda mój zapał do pracy gaśnie z każdą chwilą. 13 bonów podpisanych, 9 do końca. A czas płynie strasznie szybko i robi się coraz później. Mam nadzieję, że się wyrobię do 10 lutego. Chciałabym bardzo. Bo w domu coraz gorzej, czuć coraz większe napięcie i niechęć do czegokolwiek. Zamknięci w pokoiku 5m kwadratowych spędzamy popołudnia gadając i jedząc Pomelo Miodowe.
Byłam ostatnio w Centrum Leczenia Naturalnego i panie mi powiedziały, że powinnam sobie zrobić testy na obecność w układzie pokarmowym grzybów, pasożytów i wirusów bo to może być główna przyczyna tego, że tak potwornie ciężko mi schudnąć za to tyję od samego patrzenia na etykietę. Tutaj, metodą bezinwazyjną kosztuje to 150 zł, więc niemało a jak doliczyć do tego terapię, która ma na celu usunięcie tylko grzybów, pasożytów i wirusów robi się jeszcze ciekawiej. Ale jak znajdę pracę w Olsztynie to poszukam takiego badania w okolicy. Jestem zdeterminowana schudnąć do wagi jaką miałam w wakacje 3,5 roku temu. Ładna byłam wtedy... A teraz? Teraz wolę nie patrzeć w lustro. Staram się jeść tak jak powinnam, czyli dużo warzyw, owoców, chudego mięsa i nabiału. Co ciekawe finansowo nie wyszło tak źle, bo Czwartek nie lubi takiego jedzenia więc nie je w ogóle. Ewentualnie zapycha się pieczywem i zupkami chińskimi. Jego sprawa. Robię zakupy w weekend, raz w tygodniu, wydaje 150 zł plus świeże warzywa i owoce w tygodniu i jest ok. Co uważam motywujące mam poczucie winy, okropne poczucie winy jak zjem coś czego mi nie wolno, np wczoraj małą kromkę żytniego chleba po 21... jestem okropna, więcej tego nie zrobię. Nie mogłam spać w nocy potem bo mi się śniło jaki jestem spaślak i jak mi te kalorie idą w boczki. Już nie będę więcej.
Jest jedna mała rzecz, na którą się naprawdę cieszę. Bo powrót do domu ma swoje zarówno dobre jak i złe strony. A więc co mnie tak cieszy? Ano to, że za 2, maksymalnie 3 tygodnie przyjedzie Sandro, na cały weekend i nareszcie będziemy mogli się nagadać do upadłego, o wszystkim wszystkim wszystkim. Sandro to jest taki ktoś kto mi się wydaje ostatnio nadawać dokładnie na moich falach, a ja wyjątkowo potrzebuję tak porozmawiać w kompatybilnej częstotliwości. I to jest takie małe coś co się do mnie uśmiecha jak wstaję rano i idę do tej cholernej pracy.
Co do wniosków ogólno-rozwojowych to wkurza mnie gówniana sprawa - mianowicie, nie wiem czy tak to wygląda we wszystkich miastach, ale w Łodzi po roztopach poruszanie się po chodniku było jak próba przebrnięcia przez pole minowe. Jedna psia kupa na drugiej. Po prostu zatrzęsienie! Ja rozumiem, że ciepłe psie guano szybko wtapia się w zimny śnieg i nie widać, ale bez przesady! Ludzie. Przecież potem chodzicie po gównach własnych czworonogów. Sprzątnięcie zajmie pół minuty! Jak wam pies narobi na dywan w pokoju to też zostawiacie? Masakra jakaś.
A w ogóle, to ja nie powiedziałam o czymś najważniejszym, bo kto mnie osobiście nie zna to nie wie. Niestety po wielu przemyśleniach próbach itd zdecydowałam się wrócić od lutego do Olsztynka. A potem, znaleźć pracę w Olsztynie i tam sobie coś wynająć. Nie mówię, że to koniec między mną a Czwartkiem bo tak nie jest. Ale On potrzebuje czasu, żeby swoje sprawy ułożyć i faktycznie przygotować do naszego, czwartkowego życia, gdziekolwiek miałoby się ono toczyć. Jestem dobrej myśli i wierzę, że to tylko tymczasowa rozłąka, która w konsekwencji zaowocuje naprawdę satysfakcjonującym naszym życiem razem.
Poza tym jeszcze mała piosenka, która ostatnio wciąż mi chodzi po glowie, oto ona --> piosenka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz