piątek, 1 lipca 2011

Lucynka płacze

Każdego z wytrwałością godną wielkiej sprawy wspinam się po szczeblach codzienności próbując udowodnić sobie i światu jaka jestem silna i wytrwała. Jak odważna. Światu już udowodniłam. Sobie nie umiem. Sama dla siebie jestem ciszą, utkaną z lęku i niepokoju. Milczącym popołudniem, które zmierza ku chłodnemu zachodowi słońca, wieczorowi pełnemu szarawego spokoju. Tylko nie wiem ile tej siły jeszcze we mnie, ile możliwych rozwiązań jeszcze uda mi się wyskubać z moich chorych, przyciężkich myśli? Trochę w to wszystko zwątpiłam, bo przecież brak jakiejkolwiek pewności, że ta walka na coś się zda, że to cokolwiek warte. Że ja jeszcze będę potrafiła zaistnieć w swoim własnym życiu. Boje się życia. Boję się przyszłości.

Nie dam rady.

Adele

1 komentarz:

  1. no tak człowieka zrobili :) ze świat połknie wszytko, ale my.. znamy prawdę i nam najtrudniej wszytko zrozumieć :)
    życze wytrwałości i dużo ciepełka bliskich i uśmeichu :)) całuski :))

    OdpowiedzUsuń