wtorek, 22 stycznia 2013

Lucynka robi sobie krzywdę

Jestem zmęczona sobą, ciągłymi potknięciami, masakrą jaką robię sobie z serca własną głową. Bitwa o ląd niezdobyty. Sama sobie krzywdę zrobię jak śpiewa Renia Przemyk. Nikt prawdopodobnie nigdy nie zrobi mi takiej krzywdy jaką sama sobie robię każdego dnia. Nikt nie sprowadzi mnie do parteru tak szybko jak ja to robię sobie. A mimo to, życie tylko toczy się jak moje wielkie ciało i śmieje się ze mnie, w głos rechocze podsyłając znów to nowe powody do potknięcia. Zastanawiam się tylko ile jeszcze razy można się z ziemi podnosić, a potem znów na klęczki upadać i we łzach prosić o chwilę wytchnienia?

Lucynka jest zmęczona byciem sobą. Bo Lucynkowi umiłowani znają tylko jej piękne oblicze, te gdzie dusza pyszni się dobrocią, błogością i ciepłem okazywanym każdemu kto tego potrzebuje, powleczona ohydną, odrażającą powłoką nie liczy na umiłowanie ciała. I mimo tej prawdy wiem ile we mnie jeszcze okropności, wiem ile wściekłości, przemocy, ile oburzenia na świat, na życie.

Chce płakać, chce wyć, chce żeby to się skończyło. Żeby już można było lżej oddychać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz